Notowanie rzeczywiste

Defekt stycznia i co dalej?

  • poniedziałek lutego 1,2010 09:02 przed południem
  • By admin
  • In Uncategorized

Styczeń jest tradycyjnie uznawany za miesiąc, kiedy fundusze dokonują przetasowań w portfelach i uchodzi za miernik koniunktury rynkowej w średnim terminie.

Minione 20 sesji nie zapisało się jednak złotymi zgłoskami w portfelach inwestorów. Nie zaobserwowaliśmy efektu stycznia, a raczej marazm przechodzący w końcówce miesiąca w falę spadków.

O ile krajowy rynek zachowywał się spokojnie, to w przypadku giełdy nowojorskiej można było zaobserwować wiele niepokojących sygnałów. Dow Jones zanotował największy miesięczny spadek od lutego ubiegłego roku tracąc 3,5 proc. Początek fali spadków zbiegł się z sezonem publikacji wyników finansowych za IV kw. ubiegłego roku.

Tu czekała nas kolejna niespodzianka. Wydawać by się mogło, że zdecydowana większość rezultatów okazała się lepsza od wcześniejszych oczekiwań rynkowych. Tymczasem inwestorzy zareagowali na nie chłodno decydując się na sprzedaż posiadanych walorów. Rynek wydaje się nasycony i kolejne pozytywne dane nie robią na nim żadnego wrażenia. Inną sprawą jest, że za rewelacyjnymi osiągnięciami, którymi chwalą się zwłaszcza firmy technologiczne stoją gruntowne zmiany w zasadach raportowania.

Takie koncerny jak Intel czy Microsoft mogą teraz od razu zaliczać w poczet przychodów cały wolumen sprzedaży swoich produktów, mimo, że mają obowiązek sprawowania przez ustalony okres (2-3 lata) opieki technicznej, wprowadzania poprawek a nawet przyjęcia zwrotu produktu. Do tej pory wyniki sprzedażowe były rozłożone na lata i stopniowo włączane w publikowane rezultaty. Lepsze wyniki koncernów technologicznych należy zatem uznać za efekt jednorazowego wydarzenia i bacznie przyglądać się ich kolejnym rezultatom.

Ostatni kwartał ubiegłego roku był również dobrym okresem dla sektora finansowego. Tak, by przynajmniej sugerowały zaprezentowane wyniki finansowe. Jednak bardziej szczegółowy wgląd w raporty również nasuwa wiele wątpliwości. Sukcesy banków to głównie efekt działalności inwestycyjnej, której wyniki napędzał rosnący apetyt na ryzyko na światowych giełdach w ostatnich trzech miesiącach 2009 roku. W bankowości detalicznej nadal trwa marazm, a widoków na jego przezwyciężenie nie ma.

Kuleje amerykański sektor nieruchomości. Grudzień był miesiącem, kiedy po raz pierwszy od dłuższego czasu pogorszyła się sytuacja na rynku wtórnym. O ile dotychczas jak na lekarstwo było nowych transakcji na rynku pierwotnym, to wolumen i ceny sprzedaży istniejących domów systematycznie rósł. Ta tendencja uległa zachwianiu w końcówce ubiegłego roku. Trudno oczywiście o wysnuwanie z tego faktu daleko idących wniosków, jednak powinien on skłonić do refleksji. Na pewno jednak niepokoi stagnacja rynku pierwotnego. Nie jest on już kołem zamachowym rozwoju koniunktury gospodarczej. Innymi słowy krzywa możliwości produkcyjnych w sektorze nieruchomości nadal znajduje się na stałym poziomie. To nie poprawia ani popytu konsumenckiego, ani nie powoduje przyrostu potencjału gospodarczego. Idealnie ilustruje to ubiegło tygodniowa deklaracja Home Depot. Ten największy na świecie detalista w zakresie wyposażenia domów zapowiedział cięcia kadrowe w wysokości 1 000 osób.

To zaś doskonały przyczynek do sytuacji na rynku pracy. Nadal funkcjonujemy w środowisku wysokiego bezrobocia. Ekonomiści prześcigają się w prognozach, kiedy ta sytuacja ulegnie zmianie. Czujnie należy tu obserwować doniesienia o danych makroekonomicznych wrażliwych na poprawę koniunktury. W ich przypadku nie widać na razie znaczącej poprawy. Ostatni tydzień stycznia przyniósł wstępną publikację poziomu amerykańskiego PKB za IV kw. 2009. Jego wzrost osiągnął dynamikę 5,9 proc. Jest to rekordowy pułap od 4 lat. Cóż jednak z tego, skoro wynika przede wszystkim ze zmian w poziomie zapasów. Sprzedaż na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy wzrosła zaledwie o 2,2 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. To niewiele zważywszy na niski poziom bazowy. Właśnie tego typu rezultaty mają stać za poprawą kondycji na rynku pracy. Na razie Amerykanie dalej tracą zatrudnienie, a stopa bezrobocia w USA oscyluje w okolicach 10 proc.

Taki obraz sytuacji w sferze makro obserwujemy wchodząc w kolejny miesiąc. Pamiętajmy przy tym, że w ubiegłym roku indeksy przy niewielkiej poprawie koniunktury gospodarczej podwoiły od marca swoją wartość. Nie oznacza to, że apetyt na ryzyko całkowicie wygasł, warto jednak z uwagą opiekować się swoimi inwestycyjnymi portfelami.



Leave a reply


XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>