Notowanie rzeczywiste

Archive for ‘luty, 2010

Szykuje się spokojny tydzień

  • poniedziałek lutego 15,2010 09:26 przed południem
  • By admin
  • In Uncategorized

Mniej adrenaliny giełdowym inwestorom powinny dostarczyć wydarzenia, które czekają ich podczas najbliższych sesji. Kolejne odcinki greckiego serialu, dane z amerykańskiego rynku nieruchomości oraz kontynuacja sezonu publikacji wyników kwartalnych w Polsce to wydarzenia, które mogą na pewien czas podnieść temperaturę na parkietach.

Tydzień rozpocznie się jednak leniwie. Świętując rocznicę urodzin Ojca Narodu – Jerzego Waszyngtona Amerykanie obchodzą Dzień Prezydenta, jak w każdy trzeci poniedziałek lutego. W związku z tym odpoczywa dziś giełda nowojorska. Nastroje w USA poprawiły się nie tylko w obliczu fetowania rocznicy, ale też z tego powodu, że ubiegły tydzień był pierwszym po serii czterech pod rząd czarnych świec na głównych indeksach. Pomogły w tym lepsze dane z rynku pracy oraz wzrost poziomu sprzedaży detalicznej w styczniu.

Amerykańscy inwestorzy oraz sektor finansowy musi jednak stopniowo przyzwyczajać się do rychłej podwyżki stóp procentowych przez FED. Świat zerowego kosztu pieniądza powoli odchodzi do lamusa. Na razie Bernanke zasugerował jedynie skromne podniesienie poziomu stopy dyskontowej jednak tą zmianę frntu można uznać za symbol końca pewnego etapu walki z kryzysem finansowym w USA. Nie bez znaczenia jest również fakt, że w kuluarach Wall Street huczy od plotek, że szef Rezerwy Federalnej prowadzi intensywne negocjacje z tuzami branży finansowej nad przeprowadzeniem operacji ściągnięcia 1 bln USD nadpłynności z rynku.

Nadal oczekujemy też na powrót inwestorów z Państwa Środka. W tym tygodniu kończą się obchody chińskiego Nowego Roku i po trwającej od początku lutego przerwie do gry wraca Azja. Interesująco zapowiada się przebieg pierwszych sesji na giełdzie w Szanghaju bowiem inwestorzy muszą przetrawić podwyższenie rezerwy obowiązkowej przez chiński bank centralny, czy też oczekiwania inflacyjne.

Bez odpoczynku pracują jedynie giełdy europejskie. W tym wypadku w centrum zainteresowania pozostają nadal doniesienia z Grecji. Nie poznaliśmy żadnych konkretów dotyczących pomocy dla rządu spod Akropolu w walce z rekordowym poziomem zadłużenia. Jedyne, co pewne, to fakt, że Grecy nie mogą spodziewać się natychmiastowej i bezwarunkowej pomocy ze strony pozostałych państw Strefy Euro.

Na krajowym parkiecie będziemy ekscytować się kontynuacją publikacji wyników kwartalnych giełdowych spółek za IV kw. ubiegłego roku. W poprzednim tygodniu poznaliśmy wyniki pierwszych banków. Reakcja na rezultaty BRE i Millenium była mieszana. Nie były one najgorsze, jednak należy wziąć pod uwagę efekt bazy. Koniec 2008 roku to szczytowy moment kryzysu finansowego. Aby wyrobić sobie opinię o aktualnej sytuacji w branży bankowej oraz kondycji gospodarki musimy jeszcze poczekać na kolejne doniesienia ze spółek.

Dług, przecena i statystyka

  • wtorek lutego 9,2010 05:59 po południu
  • By admin
  • In Uncategorized

Zadłużenie krajów europejskich, odwrót kapitału zagranicznego z emerging markets, gwałtowne umocnienie dolara oraz silna przecena na światowych giełdach to obraz rynku, jaki obserwowaliśmy w ubiegłym tygodniu.

Do dotychczasowych obaw o siłę ożywienia w światowej gospodarce doszedł niepokój o zdolność państw do spłaty swoich długów. Ubiegły tydzień przyniósł eskalację niepokoju o kondycję Grecji, Hiszpanii i Portugalii. Rząd w Atenach ogłosił rewizję budżetu na najbliższe dwa lata i obywatele mogą być przekonani, że czeka ich ciężki okres. Z dosyć dużą dozą prawdopodobieństwa można ocenić, ze te działania okażą się nadal niewystarczające.

Obok krajów iberyjskich do państw zagrożonych inwestorzy zaczynają zaliczać Irlandię i Włochy. W efekcie silny wzrost notują wskaźniki ryzyka kredytowego dla całej strefy Euro.

Obawy o wypłacalność strefy Euro są również odpowiedzialne za skokową aprecjację amerykańskiego dolara. Obecna sytuacja na rynku walutowym ma również swoje drugie dno. Odwrót inwestorów od ryzykownych aktywów dodatkowo działa na korzyść USD. Wzmocnienie amerykańskiej waluty widać wyraźnie po zachowaniu rynku surowcowego. Cena baryłki ropy Brent balansuje już na granicy 70 USD.

Wraz z przetasowaniami w światowym koszyku walutowym oraz przeceną indeksu CRB spadki rozpoczęły się również na rynku akcji. Ostatnie dwie sesje to gwałtowna zniżka na całym świecie. Już od dłuższego czasu sytuacja dojrzewała do głębszej korekty. Jej skala mogła jednak dla wielu okazać się zaskakująca. Listopadowa płaska korekta zniosła krajowe indeksy w ciągu dwóch tygodni o mniej niż 10 proc. Teraz zaś WIG stracił już 12 proc. w kilka sesji.

W piątek promyk nadziei na odreagowanie rozbłysł w Stanach Zjednoczonych. Podrasowane dane z rynku pracy oraz mniejszy od oczekiwań spadek poziomu kredytu konsumenckiego pozwoliły na zamknięcie indeksu Dow Jones na plusie. Wysiłek popytu był o tyle znaczący, ze w trakcie sesji DJIA tracił już blisko 200 pkt.

Sytuacja na amerykańskim rynku pracy jest jednak niestety nadal gorsza, niż wskazują oficjalne statystyki. Według ostatnich danych stopa bezrobocia spadła z 10,1 proc. do 9,7 proc. Co ciekawe, po raz kolejny odnotowano spadek liczby etatów w sektorach pozarolniczych. Innymi słowy obserwujemy teraz przesunięcie znacznej liczby bezrobotnych do “szarej strefy”. Jeżeli bowiem nadal spada zatrudnienie, a z drugiej strony obniża się stopa bezrobocia, oznacza to ni mniej, ni więcej, tylko utratę prawa do zasiłku przez wielu Amerykanów dotkniętych kryzysem gospodarczym. Pogarsza się zatem stan finansów osobistych, tych, którzy jako pierwsi odczuli na własnej kieszeni kryzys subprime. Niewątpliwie znajdzie to również przełożenie na sektor finansowy oraz wydatki konsumenckie.

W tej ostatniej kategorii amerykańscy statystycy otrąbili sukces. Zamiast oczekiwanych 8 mld USD poziom udzielonych kredytów konsumenckich spadł w porównaniu z ubiegłym rokiem “zaledwie” o 1,73 mld USD. Pamiętajmy jednak o efekcie niskiej bazy oraz o tym, że jednak sytuacja ulega dalszemu pogorszeniu.

W tym tygodniu w centrum zainteresowania oprócz dalszej dyskusji o europejskim długu, będzie publikacja poziomu sprzedaży detalicznej w USA w ubiegłym tygodniu. Analitycy spodziewają się dodatniej dynamiki na poziomie 0,2 proc.

Defekt stycznia i co dalej?

  • poniedziałek lutego 1,2010 09:02 przed południem
  • By admin
  • In Uncategorized

Styczeń jest tradycyjnie uznawany za miesiąc, kiedy fundusze dokonują przetasowań w portfelach i uchodzi za miernik koniunktury rynkowej w średnim terminie.

Minione 20 sesji nie zapisało się jednak złotymi zgłoskami w portfelach inwestorów. Nie zaobserwowaliśmy efektu stycznia, a raczej marazm przechodzący w końcówce miesiąca w falę spadków.

O ile krajowy rynek zachowywał się spokojnie, to w przypadku giełdy nowojorskiej można było zaobserwować wiele niepokojących sygnałów. Dow Jones zanotował największy miesięczny spadek od lutego ubiegłego roku tracąc 3,5 proc. Początek fali spadków zbiegł się z sezonem publikacji wyników finansowych za IV kw. ubiegłego roku.

Tu czekała nas kolejna niespodzianka. Wydawać by się mogło, że zdecydowana większość rezultatów okazała się lepsza od wcześniejszych oczekiwań rynkowych. Tymczasem inwestorzy zareagowali na nie chłodno decydując się na sprzedaż posiadanych walorów. Rynek wydaje się nasycony i kolejne pozytywne dane nie robią na nim żadnego wrażenia. Inną sprawą jest, że za rewelacyjnymi osiągnięciami, którymi chwalą się zwłaszcza firmy technologiczne stoją gruntowne zmiany w zasadach raportowania.

Takie koncerny jak Intel czy Microsoft mogą teraz od razu zaliczać w poczet przychodów cały wolumen sprzedaży swoich produktów, mimo, że mają obowiązek sprawowania przez ustalony okres (2-3 lata) opieki technicznej, wprowadzania poprawek a nawet przyjęcia zwrotu produktu. Do tej pory wyniki sprzedażowe były rozłożone na lata i stopniowo włączane w publikowane rezultaty. Lepsze wyniki koncernów technologicznych należy zatem uznać za efekt jednorazowego wydarzenia i bacznie przyglądać się ich kolejnym rezultatom.

Ostatni kwartał ubiegłego roku był również dobrym okresem dla sektora finansowego. Tak, by przynajmniej sugerowały zaprezentowane wyniki finansowe. Jednak bardziej szczegółowy wgląd w raporty również nasuwa wiele wątpliwości. Sukcesy banków to głównie efekt działalności inwestycyjnej, której wyniki napędzał rosnący apetyt na ryzyko na światowych giełdach w ostatnich trzech miesiącach 2009 roku. W bankowości detalicznej nadal trwa marazm, a widoków na jego przezwyciężenie nie ma.

Kuleje amerykański sektor nieruchomości. Grudzień był miesiącem, kiedy po raz pierwszy od dłuższego czasu pogorszyła się sytuacja na rynku wtórnym. O ile dotychczas jak na lekarstwo było nowych transakcji na rynku pierwotnym, to wolumen i ceny sprzedaży istniejących domów systematycznie rósł. Ta tendencja uległa zachwianiu w końcówce ubiegłego roku. Trudno oczywiście o wysnuwanie z tego faktu daleko idących wniosków, jednak powinien on skłonić do refleksji. Na pewno jednak niepokoi stagnacja rynku pierwotnego. Nie jest on już kołem zamachowym rozwoju koniunktury gospodarczej. Innymi słowy krzywa możliwości produkcyjnych w sektorze nieruchomości nadal znajduje się na stałym poziomie. To nie poprawia ani popytu konsumenckiego, ani nie powoduje przyrostu potencjału gospodarczego. Idealnie ilustruje to ubiegło tygodniowa deklaracja Home Depot. Ten największy na świecie detalista w zakresie wyposażenia domów zapowiedział cięcia kadrowe w wysokości 1 000 osób.

To zaś doskonały przyczynek do sytuacji na rynku pracy. Nadal funkcjonujemy w środowisku wysokiego bezrobocia. Ekonomiści prześcigają się w prognozach, kiedy ta sytuacja ulegnie zmianie. Czujnie należy tu obserwować doniesienia o danych makroekonomicznych wrażliwych na poprawę koniunktury. W ich przypadku nie widać na razie znaczącej poprawy. Ostatni tydzień stycznia przyniósł wstępną publikację poziomu amerykańskiego PKB za IV kw. 2009. Jego wzrost osiągnął dynamikę 5,9 proc. Jest to rekordowy pułap od 4 lat. Cóż jednak z tego, skoro wynika przede wszystkim ze zmian w poziomie zapasów. Sprzedaż na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy wzrosła zaledwie o 2,2 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. To niewiele zważywszy na niski poziom bazowy. Właśnie tego typu rezultaty mają stać za poprawą kondycji na rynku pracy. Na razie Amerykanie dalej tracą zatrudnienie, a stopa bezrobocia w USA oscyluje w okolicach 10 proc.

Taki obraz sytuacji w sferze makro obserwujemy wchodząc w kolejny miesiąc. Pamiętajmy przy tym, że w ubiegłym roku indeksy przy niewielkiej poprawie koniunktury gospodarczej podwoiły od marca swoją wartość. Nie oznacza to, że apetyt na ryzyko całkowicie wygasł, warto jednak z uwagą opiekować się swoimi inwestycyjnymi portfelami.