Co nas czeka w Nowym Roku?
- poniedziałek stycznia 11,2010 03:33 przed południem
- By admin
- In Uncategorized
Prognoza 2010 na rynkach
Co nas czeka w Nowym Roku?
Za nami pierwszy tydzień Nowego Roku. Inwestorzy zakończyli go z umiarkowanym optymizmem w oczekiwaniu na efekt stycznia. Początek miesiąca przyniósł oprócz gwałtownego ataku zimy również umiarkowane wzrosty indeksów. Nie rozwiały one jednak czarnych chmur, które od pewnego czasu kłębią się coraz wyraźniej na giełdowym firmamencie.
Kluczowe wydarzenia minionego tygodnia to ciąg dalszy tragifarsy w wykonaniu rządu, zatytułowanej: „Ratuj budżet!” oraz kolejne słabe dane obrazujące kondycję amerykańskiego rynku pracy.
Pod koniec tygodnia Ministerstwo Skarbu ogłosiło plany dotyczące sprzedaży 10 proc. pakietu akcji miedziowego kombinatu. Negatywnie przez inwestorów został oceniony nie tyle sam plan pozbycia się walorów przez Skarb Państwa, ile pośpiech w działaniach. Powstaje wrażenie, że liczą się jak najszybsze wpływy nie rozważając opcji przeprowadzenia dokładnego procesu due-diligence. Notabene słychać w kuluarach rządowych, że następnym w kolejce do wytrenowania jest koncern naftowy Lotos.
W nadchodzącym tygodniu czeka inwestorów pełen kalendarz wydarzeń makroekonomicznych. To oznacza, że pierwsze jaskółki „efektu stycznia” mogą zostać potwierdzone bądź zanegowane. Inwestycyjna karuzela rozkręca się na dobre i co w takim kontekście mówią nam wykresy?
Zgodnie ze wskazaniami analizy technicznej bieżący rok może być ciężki dla posiadaczy akcji. Nikt rzecz jasna nie neguje trwałości hossy, która zagościła 10 miesięcy temu na światowych parkietach. Jednak ryzyko średnioterminowej korekty wisi nad giełdami niczym katowski topór. Na wielu rynkach widać dywergencje związane z klasycznymi miernikami, jak i wskaźnikami nastroju.
Ze strony makroekonomicznej do scenariusza korekcyjnego skłaniałoby pogorszenie klimatu wśród przedsiębiorców w czołowych gospodarkach światowych. Ponadto nadal trudno wyobrazić sobie, w jaki sposób globalna gospodarka ma poradzić sobie bez stałego dopływu taniej gotówki na rynek. Natomiast nieuniknione jest zakręcenie kurka przez banki centralne i koniec ery „Quantitative easing”. Amerykańscy analitycy oczekują, że FED może podnieść stopy procentowe do końca roku nawet do poziomu 2 proc., tak by uniknąć ryzyka wysokiej inflacji.
W krajowych realiach trudno zaś oczekiwać w nadchodzących dwunastu miesiącach zdecydowanych działań reformatorskich rządu. Czeka nas rok wyborczy i to obietnice będą napastliwych tonem atakować elektorat. Trudno zatem oczekiwać naprawy finansów publicznych, czy też przyspieszenia procedury wprowadzenia euro, które polaryzuje opinię publiczną.
Leave a reply