Notowanie rzeczywiste

Archive for ‘grudzień, 2009

Ile będzie nas kosztował św. Mikołaj? (07-11.12)

  • poniedziałek grudnia 14,2009 11:04 przed południem
  • By admin
  • In Uncategorized

Ubiegły tydzień przebiegał w cieniu fiskalnych doniesień spod Akropolu. Przyćmiły one obrady kopenhaskiego szczytu klimatycznego oraz publikację danych makroekonomicznych. Światowym rynku akcji udało się jednak utrzymać kruchą równowagę, która pozwala nadal z lekką nutką optymizmu mówić o przyszłej koniunkturze.

Greckie ministerstwo finansów poinformowało, że dług publiczny kraju wyniesie 130 proc. PKB. To oświadczenie wywołało szok, a zarazem natychmiastową reakcję agencji ratingowych. Najpierw dla głównego winowajcy – Grecji, potem również dla Hiszpanii zostały obniżone oceny wiarygodności kredytowej. Wszyscy zastanawiają się, kto będzie następny? Pewne jest bowiem, że kryzys w Zatoce Perskiej był przysłowiową iskrą, która roznieciła pożar. Można zaryzykować stwierdzenie, że zmienia się sentyment. Zamiast tolerowania a nawet łagodnej akceptacji powiększania poziomu wydatków publicznych w celu ożywienia koniunktury gospodarczej czeka nas baczniejsze patrzenie na państwowe ręce.

Na usta ciśnie się pytanie, czy możemy mówić o wstępie do akceptacji polityki zacieśniania polityki monetarnej prze banki centralne? Trudno oczekiwać, byśmy pierwszą akt tej sztuki obejrzeli w najbliższą środę. Poznamy wtedy efekty posiedzenia amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Tym wydarzeniem żyją teraz inwestorzy, jednak raczej nie powinniśmy spodziewać się radykalnych decyzji. Istnieje jednak nikłe prawdopodobieństwo, że FED zaostrzy ton komunikatów wysyłanych po spotkaniu dotyczących dalszego kierunku działań.

Tymczasem główny winowajca całego zamieszania – państwowy fundusz Dubaj World najpierw wyciągał ręce po pomoc i jak się okazuje, jego wołania nie pozostały bez odpowiedzi. Emirat Abu Zabi zaoferował pomoc w wysokości 10 mld USD w celu podreperowania trudnej kondycji instytucji. W reakcji na te informacje poniedziałkową sesję zakończyły na zielono parkiety azjatyckie. Pozostaje czekać, czy umiarkowany optymizm przełoży się również na pozostałe rynki.

Nihil novi sub sole (30.11-04.12)

  • sobota grudnia 5,2009 04:37 po południu
  • By admin
  • In Uncategorized

Poprzedni tydzień nie przyniósł gwałtownych zmian na światowych rynkach akcji. Nie doszło do tąpnięcia, linie trendu zostały wybronione i popyt znów wrócił do gry.

Jak się okazało Dubaj nie przestraszył trwale inwestorów, tym bardziej, że rząd Zjednoczonych Emiratów Arabskich zrobił wszystko by uspokoić globalną finansjerę. Nie oznacza to oczywiście końca kłopotów w tej perle Bliskiego Wschodu, ale tymczasem nie zaprząta to głowy przeciętnemu inwestorowi.

Ucieszyły go natomiast na pewno informacje z amerykańskiego rynku pracy. Niespodziewanie bezrobocie w USA spadło z 10,2 proc. do 10 proc. Rekordowo niski zanotowano również ubytek miejsc pracy w sektorach pozarolniczych. To pozwoliło zakończyć tydzień przez S&P500 na plusach. Informacje Departamentu Pracy przerwały również zankomitą ostatnio passę złota.

Podczas piątkowych notowań zanotowało one rekordową od 20 miesięcy przecenę o przeszło 4 proc. Tego typu sytuacje w przypadku szlachetnego kruszcu należą ostatnio do rzadkości. Z reguły sukcesywnie pnie się ono w górę, korzystając ze słabości amerykańskiego dolara. Niezmiennie na wartość waluty USA presję wywierają liberalne warunki panujące na rynku kredytowym. FED na potęgę drukuje pieniądze, a wręcz uczynił to jako remedium na wszelkie zwiastuny paniki wśród inwestorów.

Powodów do niepokoju dostarczyły natomiast dane Instytu Zarządzania Podażą. ISM sektora usług po raz pierwszy od wczesnej wiosny zanotował spadek poniżej 50 pkt. Jest to granica między rozwojem a recesją. O ile zatem wskaźniki rynku pracy, jako dane opóźnione względem stanu koniunktury zaczęły się poprawiać, to ponownie zanotowaliśmy pogorszenie w zakresie impulsów wyprzedzających stan gospodarki. Sfera usług jest ponadto odpowiedzialna w znacznej mierze za amerykańskie PKB.

W przyszłym tygodniu wszyscy oczekują kontynuacji Rajdu Św. Mikołaja na giełdach. Jest spore prawdopodobieństwo, że te oczekiwania się ziszczą. Byłby to pierwszy od 3 lat zielony grudzień dla posiadaczy akcji. Ryzyko głębszej korekty na rynku nadchodzi jednak szybkimi krokami…

—————————–

W Nowy Rok blog wejdzie z dużymi zmianami. Postanowiliśmy połączyć siły techniczne i fundamentalne w ramach Invest24.pl Wkrótce będziemy dokonywali unifikacji dwóch blogów - blogu Invest24.pl oraz Blogu analityka. Chcemy pokazać tym samym silne powiązanie między tymi dwoma rodzajami analizy i tym samym wzbogacić blog wiedzą i doświadczeniem obu twórców.
Zatem już niedługo Blog Invest24.pl po zmianach pod wspólnym autorstwem Dawida Augustyna i Grzegorza Wacha.

Pustynna burza - Dubai World

  • wtorek grudnia 1,2009 02:21 po południu
  • By admin
  • In Uncategorized

Na krawędzi upadku jest Dubai World - symbol potęgi i świetności wyniesiony hasłami neoliberalnego dobrobytu, bańki deweloperskiej oraz mechanizmów sekurytyzacyjnych. Trudno w tym momencie stwierdzić, czy będziemy świadkami spektakularnego bankructwa oraz jakie będzie ono miało konsekwencje. Na pewno jednak zachwianie w posadach bliskowschodnim mirażem dobrobytu to kolejna rysa na neoliberalnym firmamencie. Tych rys od 13 lat nazbierało się już niemało.

Cofnijmy się zatem w czasie i usystematyzujmy wizję świata przełomu wieków: prześledźmy przekonania i wierzenia, które są warunkowane przez warunki kapitalistycznej gospodarki rynkowej.

Drzewiej mawiano, że Imperium Habsburgów jest tym miejscem w Uniwersum, gdzie nigdy nie zachodzi Słońce. Jakże dalece te rachuby zawiodły. W raz z kresem Belle Epoque skończył się pewien rozdział w dziejach i zaczął się najkrótszy i najbardziej burzliwy ze wszystkich - wiek XX.

Neoliberalny kapitalizm przyniósł nam drugą Belle Epoque, która wydawała się, że nigdy nie będzie miała końca. Szafarze wiary głosili z gorliwością neofity niczym niezmącony pozytywistyczny postęp. Wystarczyło tylko postępować w sferze makroekonomicznej zgodnie z wytycznymi Consensusu Waszyngtońskiego - a wkraczało się w spiralę dobrobytu. Consensus ten to zaś pokłosie upadku żelaznej kurtyny w 1989 roku i jednocześnie zwycięskie credo neoliberałów.

Najpierw jednak przyszedł rok 1997 kiedy to z całą okazałością zostały obnażone niedoskonałości i wynaturzenia neoliberalnej koncepcji świata.

Lekcja 1: Bez trwałych fundamentów w postaci silnego otoczenia instytucjonalnego nie sposób osiągnąć dobrobyt.
Pokazały to niewtłoczona w mechanizmy reguł gry - przepływy gorącego kapitału w Azji Południowo-Wschodniej oraz wykorzystywanie pokusy nadużycia przez państwowe molochy finansowe w krajach tzw. azjatyckich Tygrysów.

Potem przyszła bańka internetowa. Pękła wizja świata, gdzie produkcja jest kompletnie niepotrzebna, a liczy się wyłącznie moc kreacyjna ludzkiego umysłu.

Lekcja 2: Nie możemy uwolnić się od świata, w którym egzystował Adam Smith. A zatem źródłem dobrobytu jest bogactwo narodów. Ono zaś tworzone jest przez siły wytwórcze, narzędzia produkcji - czyli kapitał jest niezbędny, ale nie wystarczający - wymagana jest również praca i realne (a nie wirtualne) środki produkcji. Może kiedyś - ale na ten moment świat post-industrialny nie jest jeszcze w pełni ukształtowanym światem wirtualnym.

Następnie - mieliśmy do czynienia z lekcją subprime. Tak jak 7 lat wcześniej upadł mit Internetu /omnipotencji ludzkiej myśli/ (pamiętamy doskonale zarówno pęknięcie bańki, jak i potem spektakularne bankructwa Enronu i WorldComu - swoją drogą polecam prześledzenie ich losów, mówią bardzo wiele o mrzonkach ludzi przełomu wieków związanych z potęgą informatyzacji, czyli obnażają mity świata w którym żyjemy) - tak też teraz upadł mit o potędze pieniądza jako jedynej mocy sprawczej w świecie.

Lekcja 3: Znów kłania się Adam Smith - potencjał wytwórczy, a nie marketing, opakowanie i replikacja procesu sprzedaży (a ten mechanizm działał przecież tak doskonale przez blisko 30 lat w kontekście tego, co dziś nazywamy “złymi długami”).

Lekcji do odrobienia wystarczająco…

To co wydarzyło się pod koniec ubiegłego tygodnia - nie jest żadnym przełomem. Celowo poświęcam temu wydarzeniu tylko kilka zdań na końcu wpisu. Potencjalny upadek Dubai World to pewna odsłona tego samego zjawiska - poważnego koncepcyjnego kryzysu świata neoliberalnego. Zaklęcia czarnoksiężników tego wyznania nic tu nie pomogą, choć mogą zamydlać oczy… Przemiany dokonują się - jak widzimy w powolnym tempie. Od pierwszej rysy minęło już lat 13. Ale nie powinno to dziwić bowiem jak mawiał Monteskiusz, a za nim Tocqueville blisko ponad 50 lat później - to są nawyki serca; one kształtują się pokoleniowo, są niczym urwisko nad brzegiem morza, które woda podmywa i sukcesywnie latami modeluje.

Zaś klamrę spinającą Imperium Habsburgów i Uniwersum Dubai World podsuwa sama witryna funduszu:

“The sun never sets on Dubai World”…

Swoją drogą :) podczas, gdy chwiał się w posadach Dubai World młodzi adepci neoliberalizmu uczyli się, cytuję:

“Jak pokonać argumenty skierowane przeciwko neoliberalnej ekonomii?” 27-29 listopad. Szkoda, że nie zdołałem materiałów z w/w wydarzenia zdobyć :)

pozdrawiam czytających

edit - jedna uwaga: podsumowania tygodnia wrócą. Ze względów osobistych oraz dopieszczania raportu biur maklerskich, który wkrótce wypuścimy była dwutygodniowa przerwa; ale materiał wróci na antenę ;)