Notowanie rzeczywiste

Archive for ‘maj, 2009

Loteria dumy narodowej

  • piątek maja 29,2009 07:42 przed południem
  • By admin
  • In Uncategorized

Dziś poznamy dane dotyczące krajowego PKB w I kw. tego roku. O dziwo, już dawno żadne dane statystyczne nie były wyczekiwane w takim napięciu jak obecnie. Trochę to chyba wina naszej przypadłości narodowej (o ile cos takiego, jak cechy swoiste danej nacji istnieją) w postaci nadmiernej dozy megalomanii.

To, że jesteśmy oazą stabilności gospodarczej na europejskim morzu (oceanie?) recesji stało się prawie takim fetyszem, jak słynne “Polska od morza do morza”. Dlatego też dzisiejsze dane GUS-u dla każdego Polaka mają wartość symboliczną - a już w szczególności w sytuacji, gdy nasi zachodni sąsiedzi zanotowali spadek o 6 proc.

Żadna szanująca się gazeta ekonomiczna nie przepuściła zatem możliwości wytypowania drogą ankiety wśród ekonomistów wysokości PKB. Każda instytucja finansowa raczyła zabrać w tej sprawie głos. Dla przypomnienia podam, że gra idzie o przedział -1 proc. do +1 proc.

Uwaga wydaje się jednak zwrócona być nie w tą stronę, w którą powinna. Tak naprawdę to, że zwalniamy jest oczywiste i nawet jeśli w tym kwartale nie “przekręcimy się na czerwono” ;) to w przyszłym kw. mamy to jak w banku. No ale tak tak, rozumiem - potem będzie ożywienie i jako jedyna duża europejska gospodarka uchronimy się przed recesją… Do tego wrócę

Statystycy GUS zostali mimowolnie wciągnięci również w kampanię przed wyborami do europarlamentu. Jeśli będziemy mieli dodatnie PKB - minister Rostowski niczym wbijanie szpilek w laleczkę vodoo mówi o 1 proc. in plus. Jeśli taki poziom osiągniemy to, jeśli dobrze odczytuje jego komentarze, to możemy spać spokojnie.

Pytanie na marginesie: Czy GPW wystrzeli wówczas podobnie, jak przy decyzji o przyznaniu nam Euro2012 ???? Nic nie jest wykluczone przy takim poziomie emocji tłumu. Swoją drogą, to byłoby całkiem miłe doświadczenie, bo znów mielibyśmy okazję poczuć się jako pępek świta - bez względu na nastroje w USA, na rynkach rozwiniętych - idziemy własną drogą. Ehhhh rozmarzyłem się, ach ten polski sen o potędze - udziela sie każdemu ;)

Na ujemne PKB jak na zbawienie czeka ekipa Jarosława. Nie żebym posądzał ją o antypolską działalność wywrotową, tylko dostarczy to dodatkowej amunicji do arsenału naboi do strzelania w (używając terminologii piłkarskiej) grający ze społeczeństwem w przysłowiowego dziada rząd (warto dodać, że na własnej połowie boiska).

W ostatecznym rozrachunku tak naprawdę będzie miało to niewielkie realne znaczenie czy znajdziemy się tuż nad, czy tuż pod kreską. Bezrobocie rośnie (czy na koniec roku dobijemy do 13 proc. - czy może wyżej); ilość niespłacanych kredytów również (pocieszmy się, że daleko nam do USA, gdzie odsetek niespłaconych hipotek to już 12 proc.). Kluczem jest odpowiedź na pytanie, czy zarówno my, jak i reszta świata zdołamy dobić w ostatnim kwartale tego roku. Wtedy dopiero będą powody do autentycznej radości

…Acz też będę z niepokojem odliczał minuty do publikacji GUS-u. Szkoda, że nie można pobiec do STS-ów i obstawić wysokości PKB. Z chęcią bym to uczynił, mając dodatkowo świadomość, że po raz pierwszy grając u bookmacherów spełnię przy okazji powinność patriotyczną. Bowiem gdy kraj w potrzebie liczy każdy grosz, tnie wydatki, szuka oszczędności, ja wielki patriota pędzę czym prędzej by wesprzeć wpływy budżetu państwa z hazardu i gier losowych. I to jeszcze w jakim zbożnym celu. Oczywiście obstawiłbym +1 proc. - jak na Polaka-patriotę przystało…

Tylko dlaczego to się nikomu nie opłaca?

  • środa maja 27,2009 05:45 po południu
  • By admin
  • In Uncategorized

Zaklinanie rzeczywistości trwa, pytanie pozostaje na jak jeszcze długo.

GPW tkwi w marazmie w okolicach 29-30 tys pkt. ale cały czas chce rosnąć. Podobnie też nadmuchiwane dobre nastroje trwają w najlepsze na rynkach rozwiniętych. Wszyscy oczekują, że końcówka roku to boom w gospodarce amerykańskiej.

Tymczasem od momentu, kiedy przedstawiałem wizje z zakresu: “skąd te wzrosty?’ nadal nic nie uległo zmianie.

W USA cały czas spadają ceny nieruchomości - wczorajsza publikacja indeksu S&P Case Shillar (ceny w 20 największych miastach USA) to znów w dół.

Liczba nowych bezrobotnych co tydzień powyżej 600 tys. osób. Przy tak szybkim tempie bezrobocia powstaje pytanie, kiedy oni będą te swoje kredyty spłacą i w jaki sposób. Skoro tak źle jest na rynku pracy, to skąd optymizm w sektorze finansowym. Czy 75 mld, które zostało zapisane w stress teście wystarczy? To tak jakbyśmy ponawiali pytanie czy Plan Paulsona wystarczy - wówczas nie wystarczył - co teraz…

Najciekawsza jest jednak inna kwestia. Okazuje się, że wszelkie wskaźniki kryzysowe pokazują niski poziom premii za ryzyko dla naszego regionu - TED Spread-y, różnice w rentowności obligacji itd. Co to de facto oznacza? Ano tyle, co dotychczas wszyscy powtarzają, tylko wcale nie jest to rewelacyjna wiadomość dla naszej giełdy. A mianowicie nie jest tajemnicą, że jako pierwsze poprawę kondycji finansowej mają odczuć spółki amerykańskie. I co w związku z tym? Europa zostaje w tyle, a rynki emerging markets (może oprócz Chin) tym bardziej. Wniosek z tego jest prosty - przynajmniej teoretycznie nasze akcje wcale nie są atrakcyjne. Zdecydowanie większy popyt, jeśli prognozy analityków okażą się słuszne - czeka walory spółek amerykańskich. Warto przy okazji obserwować Bank of America. Ponoć ma najlepszą kondycję z całego sektora bankowego w USA. Dlatego może być to dobra wyrocznia dla reszty branży.

A u nas z fusów wychodzi, że marazm w najlepszym wypadku, no bo kto to kupi…
Na razie kupowali jak szaleni, korekta płytka, no i wszyscy czekamy na dalszy rozwój sytuacji. CASE ostatnio obniżyła szacunki dla polskiej gospodarki do okrągłego zera na ten rok, my zaś czekamy na dane PKB za I kw. Na pewno jeszcze będziemy na plusie…

Tylko co ciekawe, okazuje się, że premiowani mogą być nie ci, którzy teraz trzymają się dobrze, tylko ci którzy pierwsi wyjdą z kryzysu. Przy braku jakiegokolwiek działania antykryzysowego przez nasz rząd, trudno oczekiwać cudów. Natomiast trzymanie w krabach wydatków publicznych, to co najwyżej droga do schładzania gospodarki - którą tak dobrze znamy z przeszłości.

I na zakończenie jeszcze jedno pytanie: dlaczego znowu rośnie złoto? niby niepozornie, mozolnie - ale od ubiegłego miesiąca już 10 proc. i przekroczyło 950 USD za uncję. Czyżby coraz silniejsze ryzyko wysokiej inflacji? I zauważmy, że złoto ruszyło ,gdy wyhamowała giełda, bowiem wcześniej szczyt obserwowaliśmy w połowie lutego pokrywający się dokładnie z minimami na rynkach akcji.

Wirtualna Giełda 2.0

  • piątek maja 15,2009 09:50 przed południem
  • By admin
  • In Uncategorized

Dawno nie było wpisu. My apologise. Wstyd się przyznać, ale z tropiciela rynkowych absurdów przepoczwarzyłem się w tropiciela informatycznych bugów. Może i efekty podobne, ale jakże odmienna poetyka. Pracujemy nad nową wersją Wirtualnej Gry Giełdowej.

Poprzednia to mechaniczne odwzorowanie ostatniej ceny na rynku i dlatego można było na hurrrra kupować akcje Sobieskiego, 04Pro czy innych “spółek płynnych” za całą dostępną wirtualną gotówkę.
czas był powiedzieć temu procederowi BASTA!.

Nowy mechanizm to odwzorowanie transakcji realnie występujących na GPW. Uznałem, że taka formuła znacznie bardziej przybliży naszym użytkownikom to jak wygląda codzienna harówka giełdowego inwestora. Że trzeba czekać jak się kupi śmieciowe akcje i kisi się je portfelu niemiłosiernie długo, no bo kto to kupi? że jeśli spółka XYZ poda, że zarobiła grube miliony, ale nie znajduje się w zainteresowaniu popularnej spekuły, to można ją sobie 4 dni kupować etc.

No i poza tym głęboko wierzę, że skończą się zyski rzędu 10-krotności środków posiadanych na dzień dobry. Oczywiście zawsze mogę wpaść z samouwielbienie, że gdzież nam do osiągnięć “Onetowców”, czy “Resselowców”, ale akurat patrzenie na konkurencję nie prowadzi do niczego. W internecie trzeba być krok naprzód, a nie małpować zastane pomysły. Choć akurat w naszej polskiej rzeczywistości taka droga jak do tej pory sprawdza się najlepiej.

My mamy misję wprowadzania czegoś nowego. Pozwalać userom uczyć się (nie na zasadzie wystepowania jako guru rynkowi - tylko my dajemy im narzędzi, oni sami swoim talentem i pracą podnosząswój poziom), zapewniamy rozrywkę, szczyptę rywalizacji oraz stały kontakt z nami, jeśli potrzebują pomocy.

To wizjonerstwo, które może uchodzić u kogoś za śmieszne, a może powiecie, że w tym momencie popadam w nadmierny patos.
Jednak na przykładzie Wirtualnej Giełdy: gdy widzę, jak ślicznie aktualizuje mi się stan portfela, historia zleceń oraz aktywne zlecenie po kupieniu każdej kolejnej paczki akcji, jak uśrednia się cena, akumuluje ilość akcji - to serce roście… ;)

Tak na poważnie, to autentycznie uważam, że na koniec maja - po wprowadzeniu niezbędnych poprawek, usprawnieniu systemu i uwzględnieniu wniosków użytkowników będziemy no. 1 na rynku pod względem funkcjonalności. Na jakiś czas oczywiście, bo konkurencja nie śpi. Pocieszę jedynie, że nie zasypujemy gruszek w popiele i już są pomysły, by rozwijać projekt dalej.