Notowanie rzeczywiste

Portfel u progu hossy

  • poniedziałek marca 23,2009 02:28 przed południem
  • By admin
  • In Uncategorized

Na dobry wieczór - nie jestem zwiastunem nowej hossy, która czai się za progiem i czeka by ją zaprosić. W kilku słowach chcę zaś ująć to, jak powinniśmy zmienić mentalność oczekując powrotu trendu wzrostowego na GPW.

Zatem:
Kupuj, gdy nikt już nie widzi nadziei. Obserwując nastroje na parkietach nie trudno odnieść wrażenie, że obserwujemy totalny marazm i zniechęcenie. Ostatnie dwa tygodnie rodzą nadzieję, acz wydaje się, że przesłanki są jeszcze zbyt wątłe. Niewątpliwe są zaś dwie rzeczy: po pierwsze potrzeba /KONIECZNOŚĆ/ zachowania pokory wobec rynku, po drugie przeświadczenie, że obserwujemy dobry moment na zakupy przecenionych akcji.

Należy jednak do nich podejść rozsądnie.
Budując portfel na nową hossę miejmy na uwadze, że czekają nas czasy jakże odmienne od tych, do których przywykliśmy gdy na parkiety giełdowe spływała hosanna zysków. Wówczas wystarczyło kupić spółkę, która zmienia strategię albo drukuje nowe akcje.
Teraz to rządy drukują nowe pieniądze byleby przeciętni ludzie zechcieli konsumować a nie chować w skarpetę.

Jak zatem zaczyna się hossa? Ano mozolnie, w bólach, z licznymi punktami zwrotnymi. Dlatego też konstrukcja portfela powinna być wyjątkowo staranna.
Przede wszystkim najpierw przeglądnijmy listę spółek i wybierzmy te, których dokonania wyróżniają się na tle pozostałych. Od razu uprzedzam, że nie jestem zwolennikiem sztywnej selekcji sektorowej. Jedyne czego można się trzymać to wydzielmy sektory późno-cykliczne. O spółki z tych gałęzi będziemy wzbogacać portfel w drugiej, euforycznej fazie hossy - ale to za ładnych kilka lat.

Ad rem: Skupmy się na spółkach, które systematycznie przynoszą zyski. Ważne też, by miały na tyle stabilna sytuację finansową (niskie zadłużenie) by z jednej strony móc rozwijać się, z drugiej być wiarygodnym partnerem w ewentualnych staraniach o kredyt na rozwój (może konsolidację branży - o to najlepiej właśnie w czasach przecen i depresji, a nie boomu koniunkturalnego - wyższa marża na każdej wydanej złotówce).
Co dalej? Zerknijmy jak nasze spółki (o ile wtedy były notowane na parkiecie - na rynkach rozwiniętych oto łatwiej, w tym ich przewaga, u nas dopiero buduje się fundamenty możliwości do solidnej analizy) radziły sobie podczas ostatniego kryzysu (lata 2000-2002) kwestie zysku operacyjnego, płynności itp.
Kupujmy tym razem twarde fakty z przeszłości, nie zaś plotki. Paradoksalne? Wbrew giełdowej złotej regule? Bynajmniej. Budujemy bowiem portfel długoterminowy - nie wolno zapominać, że to on ma być kluczem do sukcesu. Ze względu na znaczne wahania i unikanie łapania spadających noży kupujmy systematycznie, za stałą kwotę - pakietami /nie za jednym zamachem/. Nawet kontynuacja spadków wtedy nam nie straszna. Pamiętajmy, że ta część ma nam służyć na długie lata nowej koniunktury (przeciętnie 4-6 lat) i tego się trzymajmy.
Skromną część giełdowego portfela (max. 20 proc. przeznaczmy na spekulację). I tą właśnie kwotą możemy szukać okazji inwestycyjnych, wsłuchiwać się w to o czym mówią na salonach, o czym po cichu szepcze gawiedź inwestorska. Tu skupiajmy się na strzałach stochastycznych, szybkich średnich kroczących, przełamaniach oporów. Nie gardźmy żadnymi podszeptami - w spekulacji niezbędna jest ułańska fantazja połączona ze sztywnym trzymaniem się zasady tnij straty. 5 proc. - optymalnie a 8 proc. bezwzględna sprzedaż, nawet jeśli po 15 minutach odbije. Pokora wobec rynku wskazana jeszcze silniejsza, niż przy inwestowaniu długoterminowym. Długoterminowe bowiem to podejście bufetowe - inwestuje w branżę, którą znam, w spółkę przecenioną o znacznym potencjale - szum informacyjny mnie nie interesuje.
W spekulacji zaś to właśnie szum tworzy zyskowne okazje.
Portfel niech zatem będzie jak yin i yang.


2 Comments

  • Bonnet pisze:

    Metoda systematycznego inwestowania w akcje kilku spółek teoretycznie powinna być bezpieczna, ja jednak zawsze miałem opory do takiego rodzaju inwestycji. Chociaż widzę wykresy historyczne i wiem że często systematyczne dokupywanie akcji jest bezpieczniejsze niż aktywna gra zawsze się obawiam że akurat te spółki które wybiorę zbankrutują albo okażą się kompletnym niewypałem. Co prawda można się przed tym zabezpieczyć wybierając kilka spółek z różnych sektorów ale wtedy trzeba mieć już co miesiąc sporo wolnej gotówki żeby nie kupować akcji za 100-200zł bo okaże się że połowę zysków zżera prowizja. Może jak lepiej poznam rynek odważę się na wybranie 2-3 i zacznę tak lokować kapitał ale na razie będę szukał obiecujących spółek i ucinał straty w razie spadków.

  • mgreg pisze:

    Opór jest oczywisty, wręcz psychologicznie uzasadniony. Wymaga sporo wewnętrznej dyscypliny i uwierzenia w magię cyferek - co przychodzi bardzo często z ogromnym trudem. Dla porównania zatem zaprezentuję cykl tego, co inwestorzy lubią najbardziej i wklejają po wątkach odpalające rakiety - nazwałem to roboczo pułapkami euforii hossy. Rośniemy do nieba - nie do końca sami wiedząc dlaczego, po czym budzimy się z ręką nocniku, bo rzeczywiście nie było po rosnąć.
    Takie zabawy są fascynujące, tylko tak jak mówię, część portfela - i to ta mniejsza. Największe fortuny gromadzi się wytrwałością, szczególnie n giełdzie. Warren Buffet nie jest tu egzotycznym zwierzątkiem, tylko człowiekiem, który doprowadził tą zasadę do perfekcji.


Leave a reply


XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>