Notowanie rzeczywiste

Archive for ‘luty, 2009

Gdzie zaczyna się przepaść?

  • sobota lutego 7,2009 05:37 przed południem
  • By admin
  • In Uncategorized

W mijającym tygodniu mogliśmy na własnej skórze doświadczyć tego, co Amerykanie ubiegłorocznej jesieni. Też mieliśmy swój Lehman Brothers choć w wersji mini. Oczywiście nie można założyć a priori, że zagrożenie już minęło, na pewno jednak dostaliśmy chwilę na oddech i refleksję :).
Sytuacja Europy Środkowo-Wschodniej zmieniła się diametralnie. Węgierskie problemy stały się kamieniem u szyi dla pozostałych państw. Ukraińskie problemy z gazem dobiły tamtejszą gospodarkę. Inwestorzy z dosyć dużą dozą prawdopodobieństwa obstawiają już bankructwo naszego wschodniego sąsiada. Premia za ryzyko dla ukraińskich papierów skarbowych bije rekordy.
Na temat ucieczki kapitału z krajów regionu można pisać wiele i powody są powszechnie znane.
W ostatnich dniach pojawiło się dodatkowo magiczne określenie: atak spekulacyjny. O tym, że JP Morgan dybie na polską gospodarkę wiemy wszyscy od dawna przede wszystkim z ust wicepremiera Pawlaka. Kto stoi za atakiem jeszcze nas nie poinformowano, jednak wbrew pozorom sytuacja w tym wypadku jest nieco bardziej poważna. Można oczywiście oba fakty łączyć, w zależności kto jak silne mentalne inklinacje spiskowe posiada, ale to pozostawiam osobistej rozwadze.
Natomiast sam ewentualny fakt ataku nie jest niczym nadzwyczajnym. Do tego typu prób dochodzi niezwykle często, szczególne w okresach destabilizacji.
Otóż niestety wydaje się, że polska złotówka jest idealnym celem. Wokół burza, krajowa gospodarka wydaje się oazą spokoju, ale właśnie - jedynie wydaje się. Z jednej strony bowiem uzależniona jednak nadal od napływu kapitału zagranicznego, rosnące zadłużenie państwa, spowolnienie gospodarcze. Niepewność potęguje farsa opcyjna wielu firm, choć tego elementu nie należy przeceniać - Swarzędz padł i bez opcji. I kluczowy element - wejście do strefy Euro. Tak szczerze mówiąc, to zakładam, że dotychczasowe działania spekulantów stanowiły przedsmak tego, co potencjalnie mogłoby się wydarzyć w wypadku wejścia do ERM2 w drugiej połowie roku - dodam - bez reformy finansów publicznych. W oczach inwestorów zagranicznych jest to jeden z kluczowych elementów i warunek sine qua non stabilności polskiej gospodarki. Zatem brakiem tych reform można grać. Przy obecnie płynnym kursie i braku działań rządu i NBP za wszelką w zakresie oborny polskiej waluty trudno spodziewać się ataku. Obstawiałbym raczej stopniowe wygaszenie fali ostrzeżenia, jaką ostatnio obserwowaliśmy. Gra rozpocząć może siez powrotem dopiero przy usztywnieniu kursu.
Dlaczego zaś nie ma obrony? Bo zwyczajnie to się nie kalkuluje. Obecny ruch jest czysto spekulacyjny. Obrona musiałaby zostac dokonana zahamowaniem serii cięć stóp proc. a nawet ich podniesieniem. Wiem, że przez lata zostaliśmy przyzwyczajeni do mrożenia gospodarki, ale skończmy w końcu z ideologizowaniem ekonomii. Ponadto sądzę, że środki posiadane przez NBP są dalece niewystarczające do podjęcia takich działań na dużą skalę. Trudno zaś w obecnych czasach oczekiwać efektywnej i długofalowej pomocy ze strony EBC. Droga złotówka oczywiście boli, jednak to wydaje się być zjawiskiem przejściowym. A raczej ostrzeżeniem, że działania należy podejmować skoordynowane i brać odpowiedzialność za swoje słowa. Wydaje mi się, że z obecnych 4,56 zł za Euro za co najmniej 50-60 gr odpowiada ostatni szczyt ekonomiczny w Krynicy a raczej zapowiedzi premiera wygłoszone tamże. I oczywiście nie żebym zamierzał działać na szkodę polskiej gospodarki ani rządu. To tylko logiczna układanka.

Herostratos Sarmacji

  • poniedziałek lutego 2,2009 10:30 przed południem
  • By admin
  • In Uncategorized

Tym razem krajowe podwórko. W kilku zdaniach o politycznej walce z kryzysem na tle kongresu opozycyjnej partii wodzowskiej.
Jedno zdanie semantycznego wyjaśnienia. Fascynująca jest zmiana retoryki w polskich mediach, a już szczególnie tej oficjalnej PR-owej (czyli rządowej). Do niedawna mieliśmy do czynienia z mało istotnym zwolnieniem tempa dynamicznego wzrostu - ale nadal byliśmy Tygrysem Świata (przesłanie rządu liberałów plus sumienia narodu prof. Balcerowicza), obecnie jesteśmy na etapie spowolnienia, ale już powoli czuć, że pojęcie kryzys puka do bram. Nawet igrzyska Palikota coraz rzadziej pojawiają się na czołówkach :) Tyle tytułem dygresji.
Porażające są pozoranckie działania rządu: zmiana budżetu po 2 tygodniach (czy my nie mamy kompetentnych ekonomistów? Zaczynam w to wątpić, a już na pewno w zdolności absorpcyjne establishmentu - liberalny rząd ma problemy z pojęciem efektywnej alokacji rynkowej - kolejny paradoks polskich realiów).; jednak chyba najbardziej szkodliwe jest ideologiczne zaślepienie. Nie wiem, być może minister finansów postawił sobie za cel zapisać się złotymi(?) zgłoskami w Historii Polski jako ten, który wprowadził euro, bo z merytoryką ma to niewiele wspólnego. Był w czasach antycznych poczciwina Herostratos, który podpalając świątynię Artemidy wdarł się przebojem do podręczników - mamy zatem i my małego Herostratosa.
Nasze zastępy Herostratosów ponadto tną wydatki w budżecie na potęgę z uśmiechem komunikując, że nikomu to nie zaszkodzi, a już na pewno nie “zwykłym obywatelom”. Po co zatem były te sumy tworzone? A tak na marginesie, to trudno nie przyznać, że temat jest trudny;). Z jednej strony łatwo dostrzec, że wszędzie mainstream to polityka fiskalna i ratowanie się przed recesją. My nie dotarliśmy jeszcze do ściany, ale jest duże ryzyko, że jesteśmy blisko. Uszczęśliwianie Polaków na siłę kryteriami konwergencji przez krajowych antycznych podpalaczy świątyń może stanowić ku temu kamień milowy. Jednak przy naszym oburzeniu na papieży neoliberalizmu (o zgrozo, słuchając wczoraj Sierakowskiego komentującego Kongres PiS ręce same składały się do braw, nie sądziłem, że dożyję takich czasów) pamiętajmy o podstawowych faktach. W regionie mamy Węgry całkowicie zdyskwalifikowane w oczach inwestorów zagranicznych. Tuż za oknem Ukraina znajduje się na skraju bankructwa. Ze znaczną dozą pewności można stwierdzić, że niewykonalne jest w krajowym przypadku podniesienie poziomu deficytu do ok. 8 proc. PKB, co ma miejsce w USA. Premia za ryzyko byłaby zbyt wysoka. Ponadto w sytuacji nadmiernej podaży obligacji rządowych trudno oczekiwać, by rynek kredytowy dosyć szybko uległ odblokowaniu.
A teraz kilka słów o podpalaczach po drugiej (nie wiem czy ciemnej) stronie mocy. Opozycja… Na krajowej scenie politycznej fenomenalna jest wręcz niemoc opozycji do kontestowania fasadowego sposobu sprawowania rządów przez specjalistów od marketingu politycznego. To, co mnie uderzyło, to fakt, że najbardziej przekonującymi w mediach krytykami budżetu byli: pewien polityk z lewej części sceny politycznej częsty bywalec politycznych niedzielnych poranków w TVN i różnego rodzaju Parad Równości oraz wymieniany już wyżej Mesjasz polskiej lewicy.
I teraz na zakończenie: Change! w warunkach polskich. Na razie mieliśmy lifting, czy może raczej pudrowanie mumii przy okazji weekendowego kongresu największej partii opozycyjnej. Fenomen degrengolady PiS-u w mentalności społecznej to temat na dłuższą rozprawę… Ku przestrodze jedynie, kapitał społeczny, który się roztrwoniło tak szybko i bezmyślnie zaprawdę odbudować jest niezmiernie trudno. Będziemy obserwować ;) Subiektywne spojrzenie na ten socjologiczny fenomen pokuszę się wkrótce zaprezentować