Notowanie rzeczywiste

Z raju do piekła

  • poniedziałek stycznia 19,2009 10:27 przed południem
  • By admin
  • In Uncategorized

Pomimo, że problem inflacji tymczasowo ucichł trudno nie zdawać sobie sprawy, że obecne uwarunkowania znów poprowadzą nas ku środowisku wysokiej globalnej inflacji.
Dziś kontynuacja rozgrzebanego tematu inflacyjnego przy wydatnym wsparciu państwa, choć nieco od innej strony. Z Ameryki przeniesiemy się do “kolebki ludzkości” ;) - na Czarny Ląd. Zaś na tapecie dwa kraje, w wypadku których wyraźnie widać, jak istotną rolę pełni państwo w procesie gospodarczej. A raczej należałoby powiedzieć, jak tej roli nie powinno nadużywać.
Zimbabwe i Botswana - dwa kraje sąsiadujące ze sobą, a jakże odmienne zarówno pod względem stopy życia, kultury politycznej oraz pojmowania roli państwa w gospodarce. Oba kraje były koloniami brytyjskimi i oba, tak jak zresztą każde państwo w Afryce cierpiały na podobną bolączkę - sztuczne granice wyznaczone od linijki. Podstawowym problemem zatem było zapewnienie stabilności politycznej.

I kilka słów i liczb o Botswanie. O tym, że lepiej prowadzic biznes w tym południowo afrykańskim kraju niż w Polsce dowiadujemy się rokrocznie.
W opublikowanym w ubiegłym tygodniu kolejnym rankingu “Economic Freedom” autorstwa Heritage Foundation” i Wall Street Journal - Botswana zajmuje 34 miejsce na 179 sklasyfikowanych krajów (Polska jest 82.) Źródło sukcesu Botswany? Najniższe w Afryce podatki, na uwagę zasługuje, że osoby zarabiające rocznie poniżej 4,5 tys USD w ogóle nie płacą podatku dochodowego. W tym miejscu pojawia się kolejny paradoks, bo w przypadku większości krajów afrykańskich taki pułap jest niemal nie do osiągnięcia dla przeciętnego obywatela, zaś w Botswanie średni dochód na mieszkańca wynosi powyżej 12 tys USD. Co ciekawe, oprócz bogatych złóż diamentów Botswana to kraj wyjałowiony - burzący kolejny mit, głoszący, że źródłem bogactwa są posiadane zasoby naturalne. Dla porównania Kongo, które ma w ziemi przysłowiowo całą tablicę Mendelejewa należy do najbiedniejszych krajów na świecie. Kolejne liczby - już  na podstawie w/w indeksu: liczba ludności 1,9 mln (z podatków zaś budżet ma większe przychody niż w 20 razy ludniejszej Kenii); PKB - średnia z 5 ostatnich lat powyżej 5 proc. wzrost; bezrobocie 7,5 proc. (dane na koniec 2006)/ inflacja CPI 7,1 proc./ bezpośrednie inwestycje zagraniczne 247 mln USD rocznie. Niskie podatki, stabilizacja polityczna, a dodatkowo przede wszystkim poszanowanie własności prywatnej - nacjonalizacja jest niekonstytucyjna. O takich kwestiach jak szybkość procedury zakładania firm etc. wspominać nie będę.
Co zaś za najbliższą granicą? Ano w ostatni piątek bank centralny Zimbabwe wyemitował banknot o wartości 100bln dolarów Zimbabwe, by nadążyć za galopującą inflacją, która obecnie wynosi… hmmm, jak pojawi się wpis to zapewne licznik ulegnie zmianie, więc przegląd z ubiegłego roku: 2,2 mln procent było w maju, w czerwcu ponad 11 mln; ostatnio ponoć ceny podwajają się tam średnio co około 30 godzin… Cena nacjonalizacji/ rządów przez zastraszanie i centralne planowanie. W swoim apogeum. Aha jako ciekawostka - czarnorynkowa wartość owego banknotu w piątek wynosiła około 30 USD. Dziś pewnie mocno przeszacowane już dane. Klucz do rozwiązania problemu - stabilne otoczenie instytucjonalne. Przymusowa nacjonalizacja, eksterminacja białych farmerów zrobiła swoje. A dodatkowo ponad wszystko zarządzanie odgórne. Nie jest tajemnicą, że jedynie wolny rynek jest w stanie najbardziej efektywnie alokować kapitał. Oczywiście dochodzą do tego jeszcze kwestie tzw. dóbr wspólnych - niekonkurencyjnych i dających pole do popisu piewcom “market failures”; jednak konieczny jest rozsądek. Obecności państwa tyle, ile to tylko niezbędne, bez zawłaszczania.
Nie porównując pod żadnym pozorem Zimbabwe do Ameryki za ery Obamy ;p warto zastanowić się, co Amerykanie zrobią z taką górą papierowego pieniądza. Nie porównując Zimbabwe do Polski ;p warto zastanowić się, gdzie zaprowadzi nas kapitalizm bez społeczeństwa obywatelskiego, śladową aktywnością w życiu publicznym, niedoborem sprawnie działających NGO’s /jedynie WOŚP porusza tłumy, choć to akurat zasługa jednego człowieka/. Zimbabwe działa tu na podobieństwo czerwonej latarni, gdzie wszystkie problemy świata kumulują się dając przerażający obraz tego, co zostaje, gdy demokrację i kapitalizm wykreślamy z osobistego słownika


One Comment

  • Ronin pisze:

    Na prawdę bardzo ciekawy wpis, ukazujący skrajności ale chyba tak lepiej widać. Na przykładzie Botswany mogła by UE napisać od nowa swoja strategie Lizbońską. Na prawdę jeśli te dane są właściwe to robią wrażenie i jednocześnie przynajmniej z mojej strony zdziwienie i niemą rozpacz co też Polacy robią w swoim kraju.
    Natomiast co do “gdzie zaprowadzi nas kapitalizm bez społeczeństwa obywatelskiego” też zadaje sobie to pytanie, bo po lekturach książek i filmów o tematyce futurystycznej mam wrażenie że bez oddolnych inicjatyw i sprawdzania intencji i czystości sumienia globalnych korporacji zmienimy się w zombi nie mające większego wpływu na własne życie ale może przesadzam ;p przynajmniej mam taka nadzieje


Leave a reply


XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>