Carska bulimia
- sobota stycznia 10,2009 05:12 po południu
- By admin
- In Uncategorized
Studium jednostki chorobowej:
Gdy u progu lat 90. rozpadał się Związek Radziecki powstała na jego gruzach Rosja była “chorym człowiekiem Europy”. Idealny moment, by wyleczyć ją z dotychczasowych złych nawyków a przynajmniej nieco je ucywilizować. Tymczasem stawiane diagnozy, przepisywane lekarstwa oraz sam proces rehabilitacji przekreśliły szanse resocjalizacji. Nawet mimo najszczerszych chęci operowanego. Nie dziwi to, skoro lekarze recytowali jedynie wyuczone formułki i osłuchiwali pacjenta zdezelowanym stetoskopem. Z czasem organizm sam wytworzył przeciwciała, ale przy okazji zadziałał instynkt samozachowawczy. Dlatego nie powinno nikogo dziwić, że po takim sponiewieraniu pacjent na samo wspomnienie aplikowanych mu medykamentów reaguje alergicznie. A przy okazji pielęgnuje trwającą już bez mała 6 wiek bulimię.
Przekładając na realia gospodarcze - Rosji zaaplikowano kapitalizm tak, jak Greenspan regulacje CDS-om. Jaki jest koń, każdy widzi… Budowa wolnego rynku i demokracji w Rosji to jedna z najczarniejszych kart liberalnych wizjonerów świata zachodniego. Otrzymali bezwolnego osobnika, który dobrowolnie poddał się reedukacji. Tymczasem zamiast budować ramy prawno-instytucjonalne, które pomogłyby zakorzenić nowy ład w świadomości społecznej skupili się na “uwalnianiu gospodarki”. Czyli w efekcie na “uwłaszczaniu nomenklatury”. A społeczeństwo zostało bezpowrotnie zniechęcone do demokratycznego funkcjonowania w warunkach wolnego rynku.
Człowiek sowiecki podziwiając zdecydowanie i władzę; oczekując rządów silnej ręki ze świadomością, że ktoś się nim opiekuje jest idealnym targetem dla imperialnej polityki prowadzonej przez Kreml. Tym bardziej, że tak działo się przez wieki, a krótki okres demokracji pokazał jedynie biedę i chaos. Zaś skartelizowana Rosja trzymana prowadzona twardą ręką przez nowego Iwana Groźnego rozpoczyna po ponad 500 latach ponownie krucjatę Trzeciego Rzymu.
Głównym elementem tej krucjaty jest zaś nieustający głód ziemi, przypominający znaną w medycynie bulimię. Rosja musi jeść, by żyć i żyje by jeść… Z pomocą w zakresie tożsamości takich przypadków przychodzi nam nieoceniona medycyna:
- brak samoakceptacji /Rosja zawsze jako ubogi krewny Zachodu
- konflikty rodzinne /byłe republiki radzieckie/
- zaburzenia mechanizmów samoregulacji i samokontroli
- uszkodzenie ośrodka sytości w mózgu
- emocjonalne zaniedbanie dziecka w dzieciństwie /za czasów radzieckiego dobrodziejstwa magazyny zbożowe w cerkwiach/
Jak wygląda w tle takiego bulimicznego wielkiego rosyjskiego niedźwiedzia cały półwysep, który dumnie zwie się Europą -widać od początku tego roku. A kilka m-cy temu mógł przekonać się Kaukaz.
Kurek z gazem
Najwięcej jak zwykle tracą na tym standardowo wschodnioeuropejskie kraje - czyli dawni “przyjaciele domu”, ale ograniczenie dostaw daje się również we znaki całej gospodarce unijnej. I tak w efekcie diagnoza będzie taka, że należy szybciej budować North i South Stream - przecież Włosi na razie jedynie w 10% korzystają z dostaw rosyjskich a w przypadku Niemiec dostawy ze Wschodu nie pokrywają 1/3 zapotrzebowania…
A to co się dzieje za byłą żelazną kurtyną widać w krótkim materialne poglądowym z Bułgarii:
Odbiegając zaś od medycznych inklinacji rosyjskich w tle pojawia się globalne spowolnienie gospodarcze. Nie tak dawno szefowie Gazpromu żalili się, że dalszy spadek cen ropy naftowej spowoduje, że produkcja stanie się na tyle nieopłacalna, że będą zmuszeni podnieść ceny odbiorcom krajowym. Dotychczas bowiem wysokie ceny surowca pozwalały Rosjanom cieszyć się z uroków taniego gazu. Wymuszenie na Ukrainie wyższych cen to element chwytania się środków ostatecznych w środowisku niskich cen surowców. Nie jest również tajemnicą, że zyskowność potentata gazowego będzie systematycznie topnieć.
Gazprom w obliczu kryzysu:
Problem w tym, że projekty dywersyfikacji źródeł energetycznych dla Europy, szczególnie w kontekście gazu ziemnego można w znacznej mierze włożyć między bajki. Z tego doskonale zdaje sobie sprawę Rosja co i róż grając tą kartą, a w zasadzie kręcąc w odpowiednią stronę kurkiem.
Alternatyw dla Rosji jest niewiele. Pod względem geograficznym Algieria /dla południowej Europy/ oraz Kaukaz. Trudno jednak wyobrazić sobie, żeby Turkmenistan pod okiem Wielkiego Brata odważył się na konszachty ze zgniłym zachodnim imperializmem… Gruzja już otrzymała zresztą ostrzeżenie za zbyt pro-zachodni kurs - co też przy okazji każe myśleć o projekcie Odessa-Brody-Płock w charakterze politycznej fikcji. Gaz skroplony to na razie zaledwie kilka procent rynku, a dodatkowo jest to źródło zdecydowanie droższe od tradycyjnego. No i co najważniejsze wschodnia Europa nie jest przygotowana pod względem infrastrukturalnym do wykorzystywania tej drogi. I tak można mnożyć. Kończąc żartem o odnawialnych źródłach energii
2 Comments
Sytuacja z Rosją nie wygląda za ciekawie i masz sporo racji w swoich wywodach dlaczego tak jest. Niestety nasz “przyjaciel” ze wschodu pogrążony jest w sennych majakach o zbudowaniu na gruzach i po części na wzór ZSRR imperium, pod nazwa roboczą Rosja. I tak na prawdę wykorzystuje do tego chyba najważniejszą kartę jaką są jej surowce naturalne. Tak na prawdę Rosja swoją pozycje i zamożność elit zawdzięcza tylko temu co jest w rosyjskiej ziemi. Główne zyski czerpie właśnie ze sprzedaży surowców i oczywiście może od czasu do czasu w zimny poranek zakręcić kurek tylko tym samym zakręca kurek dostarczający jej ożywczy kapitał. Nie może sobie Rosja pozwolić na dłuższą walkę gazem z europejskimi odbiorcami, chociaż tego typu sytuacje będą się powtarzać co roku aby przynajmniej pokazać kto tu rządzi. W najbliższych latach nie ma chyba szans bez zdywersyfikowania dostaw gazu na zmianę stosunku Rosji do swoich zagranicznych kontrahentów. Polska może chyba tylko zbudować magazyny i zgromadzić zapasy na potrzeby przemysłu tego cennego surowca.
A ja sie nie zgodze…
Leave a reply