Euro w ogniu
- piątek stycznia 30,2009 05:56 po południu
- By admin
- In Uncategorized
Trzeba przyznać, że fascynujący jest owczy pęd obecnego rządu do akcesji w ramy strefy Euro. Zakrawa to trochę na fundamentalizm w sytuacji, gdy znaczna część ekonomistów zastanawia się, czy Euro przetrwa obecny kryzys.
Oliwy do ognia dodały nie tak dawne obniżenie ratingu wiarygodności dla Grecji I Hiszpanii przez agencję ratingowe. To powoduje, że rentowność krajowych obligacji w ramach strefy Euro jeszcze bardziej się rozjechała. Co dalej? Faktem jest, że poziom spowolnienia gospodarczego jest diametralnie różny, w zależności od tego, do którego kraju zawitamy. Konwergencji nie widać, za to wyraźnie można dostrzec, że w takiej Austrii bezrobocie jest niskie, a już w sąsiednich Niemczech staje się poważnym problemem. O Grecji nie wspomnę, gdzie mamy do czynienia ze stanem zapalnym grożącym nawet erupcją społecznego niezadowolenia.
Wszyscy pamiętamy obrazki sprzed ponad miesiąca z Aten i innych miast greckich:
Zasadniczy problem to ten, że podstawowy mechanizm pobudzenia gospodarki to manipulacja stopami procentowymi. W przypadku strefy Euro mamy centralny bank we Frankfurcie. Problem polega jednak na tym, że mission impossible to dopasowanie poziomu stóp do potrzeb poszczególnych krajów. O ile dla Holandii, czy Austrii 2 proc. ustalone przez EBC to potencjalne źródło powstania bańki spekulacyjnej, to już dla Niemiec, czy Grecji zdecydowanie zbyt mało, żeby zapobiec spowolnieniu.
Niewykluczone, że niedługo przez kraje najbardziej dotknięte recesją w strefie Euro przetoczy się fala społecznego niezadowolenia i nacisków na wystąpienie z niej. Z tym, że taki mechanizm może zadziałać na zasadzie domina doprowadzając de facto do absurdu rzeczywistość Euro.Kosztów collapse systemu Euro na razie nikt nie odważył się podliczać
Dziś Soros ostrzegł, że bez globalnego planu ratunkowego, zebrania długów - oraz stworzenia europejskiego odpowiednika ‘bad bank’ Euro może runąć. Trichet automatycznie starał się uspokoić rynki, ale tak naprawdę mało kto zdaje sobie sprawę, czy bez potężnego wsparcia i interwencjonizmu na skalę pan-europejską strefa Euro się utrzyma…
A u nas ciągle marzenia o ERM2. Dobrze, że warunki zewnętrzne od woli naszych decydentów nie sprzyjają szybkiemu wprowadzeniu. Ale to oczywiście zależy od priorytetów - czy gospodarka, czy ideologia. Bo można na zasadzie po nas choćby potop wcisnąć Polakom Euro w 2012 roku, tylko dla dynamiki rozwoju gospodarczego może to mieć opłakane skutki


Oczywiście na razie przy spadku globalnego popytu, i działaniu pozostałych czynników recesyjnych problem inflacji tymczasowo zamarł, ale w przyrodzie nic nie ginie. Pora zatem już niedługo szykować się na kolejne pudrowanie amerykańskiej polityki monetarnej